• Wojtek

Ruda

Zaktualizowano: lis 10



„Rudy” był rudym już tylko z nazwy. Pancerz jeszcze na przyczółku pokryli świeżą farbą, poprawili sylwetkę orła na wieży. Głupi Szarik rozmazał mu prawe skrzydło, trąciwszy Janka w rękę podczas malowania. Załoga Wasyla cały dzień krzątała się przy maszynie, sprawdzając kolejno wszystkie mechanizmy, wymieniając nadpęknięte ogniwa w gąsienicach. Dopiero przed wieczorem, znużeni śmiertelnie, przylegli koło wozu, stojącego między drzewami wawerskich lasów. .."


Ale ja nie o tym chcę pisać,

Ja napiszę o naszej wyprawie do Rudy Śląskiej.

Dlaczego tam ? Bo jest. Bo jest tam In-nY Dom Kultury, Bo i do nas In-nY przyjeżdża.


Inicjatywę wyjazdu znów przedstawił Piotrek (ten to nie może usiedzieć w domu). Po ostatnich wyjazdach do Chełmży, Świdnicy, Łasku, Przeciszowa i planowanym wyjeździe do Włocławka, Bytomia, Łambinowic i Šumperku chętnych na wyjazd ubyło, w końcu pomieszkać też trzeba. Piotrek postawił sprawę po męsku.


Jadę choćby sam, ale tam być trzeba.


U nas jednak jest zasada, że nie zostawia się nikogo samego w boju. Zadzwoniłem więc do Piotra i mówię, że jadę z nim zamiast do Šumperku. Ucieszył się i już chciał powiadomić żonę, że nie będzie ją ciągnął ze sobą na Śląsk kiedy mu przerwałem i zapropono