• Camillo

V Włocławski Festiwal Modelarski

Zaktualizowano: 26 paź 2021


Chociaż powinna to być już V edycja to jednak w wyniku pandemii Covid-19, w miniony weekend 23-24 października odbył się zaległy IV Włocławski Festiwal Modelarski. Przerwa w imprezach i wydarzeniach wyraźnie zaostrzyła apetyty modelarzy na rywalizację oraz spotkania na żywo, co widać w tym roku na każdym konkursie czy wystawie. W efekcie w pięknych okolicznościach Centrum Kultury Browar B we Włocławku pojawiło się ok 730 modeli plastikowych, kartonowych, a także kilka nietypowych.

Była to jak dotąd najlepsza frekwencja włocławskiego fetiwalu. Do tego trzeba jeszcze dołożyć sporą giełdę modelarską, na której każdy, mógł spokojnie opróżnić portfel (i dobrze, bo jak lżejszy to człowiek mniej się męczy przy chodzeniu), ale także porozmawiać i posłuchać ciekawych rad i historii.

Osobiście cieszę się z ponownego spotkania z ekipą GPM-u, jednak nie każdy sprzedawca potrafi przy wyborze modelu z wojny wietnamskiej, dopowiedzieć historię z pierwszej ręki z Saigonu, o rosole z kur „rozrywanych granatem” czy też żabach wiązanych w pęczki niczym nasza włoszczyzna. Jako bardzo początkujący szkutnik-amator, dowiedziałem, się także wielu ciekawych rzeczy na temat żaglowców od Tomasza Weremko, co jeszcze poskutkowało zakupieniem żaglowca, na razie na stosik wstydu, ale na pewno będzie sklejony!

Ekipa ISMR w dość dużym składzie zawitała w sobotę rano, tak jak to zauważył celnie Piotr, tym razem tyle ile osób tyle samochodów, a w każdym po kilkanaście modeli, tak więc na pewno przyłożyliśmy mocno rękę do tej sporej ilości modeli w konkursie.

W poprzednich latach włocławski festiwal był umiejscowiony w klubie „Stara Remiza”, piękny zabytkowy obiekt z XIX wieku, to fakt, ale już w III edycji robiło się tam trochę ciasno, zarówno na sali jak i na parkingu. Tym razem jednak Festiwal zawitał do dużo bardziej okazałego obiektu dawnego browaru Bojańczyków (zbudowanego także w XIX wieku). Najważniejsza zmiana to odpowiednio duża sala, gdzie na jednym poziomie rozłożyły się zarówno modele plastikowe i kartonowe. Także w tej sali odbyło się rozpoczęcie i zakończenie imprezy.

Po rozłożeniu modeli i obejrzeniu wystawy cztery razy (ponieważ co chwilę do godziny 13 ktoś dokładał coś nowego), przyszedł czas cmokania nad świetnymi modelami oraz na dyskusje i wymiany pomysłów, „patentów” i „myków” ułatwiających klejenie lub poprawiających wygląd modeli. Była okazja poznać się z paroma osobami do tej pory znanymi z internetów i obejrzeć ich prace na żywo. Część spragniona cukru oraz kawy posilała się w bufecie, urządzonym w dawnej lodowni browaru, ale atmosfera tam daleka była od chłodnej, dyskusje były bardzo ożywione. Temperatura tym bardziej się podniosła, gdy brakło ciasteczek z kokosem, które nie były jedyne ale jakoś znalazły najwięcej amatorów.

Deszczowe popołudnie i wieczór pożegnało uczestników i zwiedzających pierwszego dnia, wtedy do pracy przystąpili sędziowie. Łatwego zadania na pewno nie mieli, głównie przez świetne modele, chociaż nie tylko, ale to już temat na inną historię.

Drugi dzień przywitał wszystkich słońcem, niektórych kacem, czy też oficjalnie zmęczeniem po pierwszym dniu. Okazało się, że giełda została przeniesiona na dół, obok sali wystawowej, nie dało jej się ominąć, co skrzętnie wykorzystywały dzieci odwiedzające z rodzicami Festiwal. Przypadek? Nie sądzę.


Niedziela z piękną słoneczną pogodą, zachęciła włocławian do wyjścia z domów, co było widać na bulwarach wiślanych, a dzięki temu też na Festiwalu. Ilość odwiedzających była naprawdę duża, na pewno nie jednemu modelarzowi serce zabiło mocniej na widok dzieci podskakujących z przejęciem przy stołach z modelami, zresztą kroku im dotrzymywało sporo dorosłych. Wielu zaskoczonych, że ludzka ręka jest w stanie stworzyć tak wspaniałe miniatury rzeczywistych obiektów. Być może, cały ten zachwyt zaowocuje modelarskim narybkiem.

Nadszedł czas na podsumowanie imprezy oraz rozdanie nagród i wyróżnień. Cieszy fakt, że grupa młodzików była bardzo liczna, Festiwal odwiedziło także sporo utalentowanych juniorów.



Nasze stowarzyszenie zgarnęło pokaźną pulę nagród:

Marcel Drożdż – nagroda specjalna + 2 wyróżnienia,

Grzegorz Zabłocki – 2 wyróżneinia

Adam Spiliszewski – 2 wyróżnienia

Eryk Pasternak – 2 wyróżnienia

Kamil Kornatka – 2 nagrody specjalne + 3 wyróżnienia,

Piotr Gaca – wyróżnienie

Witold Hałub – wyróżnienie

Jarosław Smółka – wyróżnienie

Sympatycy ISMR i młodzicy także dołożyli swoją cegiełkę, a nawet taczki:

Krzysztof Zabłocki – puchar prezydenta + 3 wyróżnienia,

Młodzicy łącznie – 9 wyróżnień i nagrodę specjalną



40 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Noc jeszcze stała głucha i ciemna. Uczciwi ludzie przewracali się na drugi bok dopiero. Mniej uczciwi wracali do domów po ciężko...

Ruda