XI Bałtycki Festiwal Modelarski - Koszalin 9-10.07.2022

Zaktualizowano: 12 lip

Decyzję, by w większym gronie pojechać do Koszalina na XI Bałtycki Festiwal Modelarski, podjęliśmy już dość dawno. Jedynie Bartkowi coś wypadło i niestety nie mógł wybrać się z nami. Eryk zaproponował, że skoro on ma auto największych gabarytów, to pojedziemy właśnie nim. Protestów nie było. Nieco gorzej było z ustaleniem godziny wyjazdu. No bo jeden chce wyjechać o 5 rano, znów dla innego to środek nocy, wolałby się trochę wyspać i jechać o 8. Koniec końców zdecydowaliśmy, wyjeżdżamy o 6:00. By rano było nieco szybciej i nie trzeba zatrzymywać się co kawałek i pakować całego majdanu, postanowiliśmy, że wszystkie modele zdeponujemy u Marcela, gdzie rano wraz z Erykiem je spakują i pojadą po kolejnych uczestników podróży.

Budzik zadzwonił 5:15, raz dwa i byłem gotów do wyjścia. Kilka minut po 6 Eryk, Marcel i Mikołaj zgarnęli mnie i pomknęliśmy w stronę Bydgoszczy, by zabrać Jacka z jego modelarskim dobytkiem. I tu już było nieco gorzej, bo auto nie ma bagażnika z gumy i ma jednak ograniczoną objętość. Małe roszady i jakimś cudem wszystko się zmieściło.

Drogę do Koszalina zapamiętamy z tego, że im bliżej celu byliśmy, tym zdało się zaobserwować coraz większą ilość bocianów. Bocian chodzący, bocian brodzący, bocian w locie, bocian w gnieździe i tak dalej. Oprócz tego w kilku miejscach nie było jezdni, znaczy się była, ale tylko w postaci jednego pasa ruchu, bo drugi był w totalnym remoncie. Trzeba było swoje odczekać na tak zwanych mijankach. Swoją drogą, zastanawiające jest, kto planuje tego typu inwestycje w środku wakacji, a prace trwają 8 godzin na dobę z wyłączeniem weekendów i świąt? Ale na to chyba nikt nie znajdzie ani odpowiedzi, ani lekarstwa.

Dotarliśmy koło 11. Na miejscu był już Wojciech ze swym sklepem. Odbiór kart, rozstawienie modeli, krótki przegląd tego co na stołach, przywitania ze znajomymi i tak prawie do obiadu. W międzyczasie Eryk rozstawił się ze swoją ofertą wydruków 3D. Dotarł też Artur.

Przypomniałem towarzyszą wyprawy, że musimy wybrać model, który nagrodzimy naszym pucharem. No i wtedy się zaczęło. No to może ten, nie...., nie ten tylko tamten, a gdzie tam ten, przecież tamten jest lepszy....

Poszliśmy na obiad zapadła decyzja, że wybierzemy się do Muzeum Obrony Przeciwlotniczej, gdzie podziwialiśmy zbiory i odpoczywaliśmy siedząc na ławeczkach.

Po powrocie kontynuacja tego co i przed. Czyli podziwianie modeli, rozmowy, przeglądanie co na stołach, rozmowy, no i podjęcie decyzji co do naszej nagrody specjalnej.

W końcu się udało. Podjęliśmy decyzję stosunkiem 4 głosów za, jednym wstrzymującym się i jednym nie wypowiadającym, że nagroda ISMR trafi do Pawła Głodka za przepiękny model samolotu F 15 DJ w skali 1:48 w japońskim kamuflażu.

Udaliśmy się na wcześniej zamówioną kwaterę, czyli do domu studenckiego numer 3. Zakupy, i część z nas postanowiła wybrać się na wieczorek integracyjny, inni stwierdzili, że zostają, by odpocząć po trudach dnia. Wracając do kwatery, czyli akademika, spodziewaliśmy się całonocnych harców, hałasu i imprezowania do białego rana. Tymczasem było cicho jak u przedszkolaków podczas leżakowania.

Niedziela od rana to wizyta na hali Politechniki Koszalińskiej. Wręczenie nagród przez rektor uczelni, mały koncert, rozmowy, ponowne przyglądanie się modelom, rozmowy, rozmowy i tak do wręczenia nagród i dyplomów. Okazało się, że w Koszalinie wypadliśmy całkiem nieźle, o czym za chwilę.

Po wszystkim, pakowanie, pożegnania i droga domu. Wojciech jakoś szybko się ulotnił i przysłał nam menu dnia pobliskiej restauracji. Droga co prawda z krótszymi i dłuższymi postojami, ale nikt nie mówił, że będzie lekko. W jej trakcie oczywiście rozmowy okołomodelarskie, ale czasem pojawiały się też luźne tematy. Po drodze minęliśmy się z Arturem zmierzającym w kierunku Włocławka. W Bydgoszczy pozostawiliśmy Jacka i w komplecie wróciliśmy do Inowrocławia.

Impreza bardzo udana. Organizatorzy podali, że zgłoszono około 600 modeli. W przyszłym roku na pewno ponownie wybierzemy się do Koszalina.


Nagrody i wyróżnianie jakie zdobyliśmy na XI Bałtyckim Festiwalu Modelarskim:

Artur – wyróżnienie i nagroda specjalna od firmy Shelf Oddity za F 14 w skali 1:144

Eryk – 2 x 2 miejsce za T 90 A i M1025A2 GMV-S Dumvee

Marcel – 1 miejsce za Jagdpanther i 3 za JCB HMEE-1

Mikołaj – 2 miejsce za Typhoona i wyróżnienie za Shermana

Jarek – 1 miejsce za Zlina, wyróżnienie za Huricane i nagroda specjalna od Dyrektora Muzeum Oręża Polskiego za ZSU 57 – 2.


Zaprzyjaźnienie z naszym stowarzyszeniem:

Mikołaj – 1 miejsce za PZL P 11c, wyróżnienie za Prage RV

Krzysztof – 3 miejsce za Skodę WRC.


Nie pozostaje nic innego jak odebrać swoje modele od Marcela i w kolejny weekend wybrać się z nimi na następny konkurs.

Jarek
























47 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie