• Biuro

XII Konkurs Modeli Redukcyjnych w Łambinowicach

15-17 listopada 2013



Zgodnie z planem Gagarin miał ruszyć ze stacji Bydgoszcz o 5:30 lecz jak to zwykle wyszło odjazd opóźnił się trochę. Maszynista pędząc po pustych drogach podjechał po pilota nawigatora (Andrzeja) a potem do Wojtka gdzie okazało się, że aby upchnąć wszystkie pudła trzeba nie jedne puzzle w życiu ułożyć.


No i na Łambinowice. Dzięki Andrzejowi (w końcu pilot) bez problemu dotarliśmy na miejsce. Kwiatów nie było, ale organizatorzy oraz nasz kolega z ISMR Robert bardzo ciepło nas przyjęli nawet nie chcieli pozwolić nam rozpakować modeli tylko na grochówę zapraszali. Jednak najpierw obowiązki potem przyjemność.


Gdy uporaliśmy się z pudłami zasieliśmy do grochówy. Dawno tak dobrej nie jadłem, Andrzejowi też chyba smakowała, bo jak zaczął sobie dolewać to w kotle dno zobaczyliśmy. Posileni postanowiliśmy zrzucić graty na nocleg. Hotelik, w którym przyszło nam spać znajdował się w odległości 100 m od sali wystawowej wiec po debacie zdecydowaliśmy, że pójdziemy pieszo. Na miejscu struż bo tylko takowy był w całym obiekcie nie bardzo wiedział co z nami zrobić bo nas dwóch, a on pokoje ma tylko 6 i 7 osobowe. Zapewniliśmy go, że nie gryziemy nie chrapiemy za bardzo i w razie potrzeby może dokwaterować nam innych modelarzy nie mylić z modelami.


Potem odbyło się walne sędziowanie. Organizatorzy przyjęli coś w stylu „choć ta chopy trza by posędziować” i tak to mniej więcej wyglądało, że chętni zebrani modelarze powołani zostali do jednej komisji która przemieszczała się od stołu do stołu i wszyscy wspólnie wybieraliśmy najlepsze modele w danej kategorii. Zmęczony sędziowaniem oraz przerwami między sędziowaniem udarłem się na zasłużony spoczynek. Andrzej pozostał na placu boju i reprezentował ISMR tak długo reprezentował, że gdy wracał na nocleg to już bramy były pozamykane i musiał na stare lata przez płoty skakać.


Następnego dnia dojechał do nas Robert, który z racji tego że to jego rodzinne strony nocował u się. Podziwialiśmy modele, dyskutowaliśmy o sprawach około modelarski oraz ustaliliśmy taktykę odbierania łupów. Robertowi przypadło odbieranie nagród, Andrzej pilnował zdobyczy a ja skrzętnie notowałem, co, za co i dla kogo.


Wszystko co miłe szybko się kończy i nastał czas pakowania i powrotu do domu. Znowu noszenie pudeł pakowanie modeli i upychanie wszystkiego do Gagarina. Wstyd trochę się przyznać ale organizatorzy prawie mieli już usprzątana salę gdy pakowaliśmy ostatnie modele.

Podsumowując bardzo udana, kameralna i sympatyczna impreza. Wedle oficjalnych wieści sklasyfikowanych było 299 modeli, z czego naszych 40.


[Kurt]



1 wyświetlenie0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie